Nauka pływania dzieci oczami rodziców

Dziecko w wodzie - okiem rodzica

Porady - nauka pływania dzieci

Tym razem nie będzie o technice, o zaletach, o wadach i tysiącu innych marketingowych sprawach. Jedna z mam naszego kursanta opowie o zajęciach dziecka w wodzie jej oczami.

Witam. Poproszono mnie o przedstawienie zajęć na basenie z mojego punktu widzenia. Ciężko powiedzieć wszystko w jednym zdaniu. Mój syn zaczął chodzić na basen jak tylko skończył 3 miesiące.

Nie było żadnych przeciwwskazań zdrowotnych, więc spakowaliśmy torbę, wujka i pojechaliśmy na pierwsze wspólne zajęcia z oswajania z wodą dla niemowląt. Trafiliśmy na basen miejski, gdzie zajęcia prowadziła studentka, której bardziej zależało na plotkowaniu z mamami i zgodzie na wykorzystanie zdjęć z zajęć z maluszkami w jej pracy doktorskiej niż faktycznie na zajęciach. Niestety. Poszukałam w sieci i znalazłam zajęcia aqua baby w Aquacie. Zajęcia na małym basenie, kameralnie, 5 dzieci w grupie, mnóstwo zabawek, ciepła woda, jacuzzi i przesympatyczna Pani Jola, która świata poza dzieciakami nie widziała.

Pierwsze zajęcia a mały już nurkował, skakał do wody i sam wypływał! Duma i przerażenie mieszały się ze sobą tak mocno, że łzy ciekły po policzkach. Syn uwielbiał te zajęcia. O dziwo, zero chorób, mimo mrozów, deszczy – zawsze obecni na basenie.

Po aqua baby przyszła wreszcie pora na lekcje. Tak, lekcje. Mój mały diabeł jest trudny do zapanowania, więc zdecydowaliśmy z mężem o naukach indywidualnych. To dalej bardziej oswajanie z wodą i zabawy, ale na typową naukę przyjdzie jeszcze czas.

Pierwszym instruktorem była Pani Kasia. Pod jej czujnym okiem, synek w rękawkach zaczął sam płynąć machając nóżkami. Wytrawni pływacy powiedzą, że to nie są nogi do kraula tylko rowerek, ale nie ważne. Ważne, że płynie do przodu, skacze, zanurza się pod wodę i w ogóle się nie boi.

Teraz lekcje przejęła Pani Marysia. Istna oaza cierpliwości, choć stanowcza jak trzeba. Wszystkie zajęcia jest z nami w wodzie, mały pływa już na pleckach, chlapie nóżkami przy pływaniu, zanurza główkę i wypuszcza pod wodą powietrze robiąc mnóstwo bąbelków. Może nie jest to dużo na kilka lat zajęć, ale dla takiego malucha to kroki milowe.

Dla mnie, dla jego mamy, jest to nie do wyobrażenia. Jestem z niego taka dumna. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli nie chodzić na basen. Wyjeżdżając na wakacje do pensjonatu z basenem, nie boję się, że coś mu się stanie. Wkłada rękawki i już jest w wodzie. Skok na nóżki i już płynie z makaronem w rączkach. Ludzie przerażeni, chcą go wyławiać a my? A my uśmiechnięci, spokojni rozkładamy się na leżakach.

Wyjście do aqua parku? Proszę bardzo. Rękawki i rzucamy się w wir zabawy. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, ale możemy pozwolić sobie i jemu na dużo większą dozę wolności nić gdyby nie chodził na takie lekcje. Ja wiem, że on do mnie dopłynie na drugą stronę basenu, wiem że wypłynie na powierzchnię skacząc…

Pływanie to podstawowa umiejętność, którą każdy z nas powinien posiąść. Tak jak jazda na rowerze, czytanie i pisanie. Bez tego każde wakacje z kolegami nie będą tak radosne. Pływanie otwiera też wiele możliwości. Kto wie, może kiedyś zostanie ratownikiem? Albo sam będzie trenerem?

Z niecierpliwością czekam na kolejne kroczki zbliżające nas do zdjęcia rękawków. Nie ma lepszego programu w TV, niż to co syn serwuje nam na basenie. Radość i duma. Czas poświęcony tylko jemu. Oglądanie postępów. Wszystko ważne dla mnie i jeszcze ważniejsze dla niego. Po prostu – basen rządzi!

Jeśli jeszcze któryś rodzic zastanawia się nad posłaniem swojego dziecka na zajęcia z nauki pływania do nas, to powyższe powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. Zachęcamy do zapisów.

Powrót do listy artykułów